środa, 25 grudnia 2013

2. " Zaskoczenie"


     Sobota, obudził mnie dźwięk telefonu. Cleo.

     - Co chciałaś bo ja śpię.?!
- Ouch...Ktoś nie jest w nastroju, a więc chciałam się zapytać, co powiesz na mały wypad do galerii?
- O której mam być u ciebie?
- Jedenasta, mój brat nas zawiezie, muszę kończyć...
- Do zobaczenia.

      Wstałam z łóżka, a na  nogi wsunęłam skarpetki, wyciągnęłam biały sweter z szafy, po czym naciągnęłam go na siebie. Dzisiaj było wyjątkowo zimno, którego ja nienawidzę. Zaspana otworzyłam lodówkę, w poszukiwaniu jedzenia. Do spotkania z Cleo mam chwilę czasu...
Ubrałam czarne rurki i koszulę w kratkę, na nogi wsunęłam zimowe botki na obcasie, a z szafki wzięłam bordową kurtkę, wyszłam z domu zamykając go na klucz. Zbiegłam pośpiesznie po schodach, a po chwili przewiało mnie chłodnym, zimowym powietrzem. Wsadziłam ręce do kieszeni i podążyłam w kierunku domu przyjaciółki. Kiedy byłam na miejscu ona czekałam już z bratem w samochodzie. Pośpiesznie weszłam do auta  witając się z Cleo i Harrym. Chłopak jak zawsze miał starannie ułożoną fryzurę i dopasowane ubrania. Ruszyliśmy prosto do galerii handlowej w centrum miasta. O tej porze jak zawsze była masa ludzi. Panuje tutaj świąteczny natrój. Serio? Jest początek listopadu... Udałyśmy się z Cleo do kawiarni, po czym usiadłyśmy na wygodnej, czerwonej kanapie.

       -Jak tam, Cleo masz już kogoś?
-Moożna tak powiedzieć...- Dziewczyna uśmiechnęła się, a na jej twarzy pojawiły się rumieńce.
- Prosze cię mów... Znam go?- Próbowałam z niej wyciągać na, co dziewczyna tylko skinęła głową.
- Znasz go bardzo dobrze, on uczęszcza na te same zajęcia co ty!
- O kim ty mówisz? Jak ma na imię?
- Justin! On jest wspaniały!.- Na te słowa moje serce, stanęło, a ja poczułam się jak jakieś gówno. Serio?

        Muszę mieć takiego pecha... Cleo i on... Zerwałam się na proste nogi i wybiegłam z kawiarni. Jak mogła mi zrobić coś takiego? Kilka razy jej mówiłam, o uczuciach jakimi go darzę, a ona? Wykorzystała to... Wybiegłam z płaczem z galerii i udałam się do mojego apartamentu. Po kilkunastu minutach stałam na korytarzu zalana łzami, a moja mama patrzyła się na mnie z troską. 
-Wszystko w porządku, kochanie?- Spytała delikatnie, podchodząc do mnie.
- Nic nie jest w porządku!- Wysyczałam jej prosto w twarz po czym ją wyminęłam i udałam się do pokoju. Pukanie do drzwi. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a moja mam siedziała już na łóżku obok mnie.
- Powiedz co się stało, a ja...pomogę ci.- Po raz pierwszy postanowiłam jej zaufać i powiedzieć prawdę.
- Cleo...Onaaa... Spotyka się z Justinem...- Powiedziałam szlochając. Mama na te słowa zaczęła usiłownie myśleć.
- Kochanie, jesteś od niej lepsza, uwierz możesz mieć każdego chłopaka, użyj tylko swoich atutów, wytarczy chcieć... Bądź silna i nie odpuszczaj jej...- Powiedziała matka chyba pierwszy raz mnie pocieszając, cóż nie powiem, jej słowa na mnie bardzo mocno wpłynęły. Wtedy myślałam tak jak ona, co z czasem okazało się nie małym błędem. Zebrałam się w sobie i zaczęłam wymyślać plan, w którym zmienie tę beznadziejną sytuację, mimo wszystko miałam blokadę, Cleo to przyjaciółka nie chciałam krzywdzić jej i  Justina, a skoro ona dla niego coś znaczy to... Tak najwyraźniej powinno być, ale to nie zmienia faktu, że nie będę walczyć, to nie znaczy, że będę siedzieć z założonymi rękoma. Tak znam Justina krótko i praktycznie nic o nim nie wiem, ale nie mogę do siebie dopuścić myśli, że on mógłby być z moją przyjaciółką. Położyłam się zmęczona, na łóżku zasypiając w kilka sekund...
                                                                
                                                                           ***
               
      Ubrałam granatowe rurki i białą koszulę, a na ramiona narzuciłam czarną marynarkę. Weszłam do łazienki stając przed ogromnym lustrem. Spojrzałam na swoje odbicie z iskrą w oku. Tak naprawdę to odpowiadał mi mój wygląd, byłam dumna z mojej figury, na którą pracuję tak wiele. Często ćwiczyłam, biegałam chcąc wyglądać dobrze. Zebrałam swoje włosy na czubku głowy, aby po chwili uchwycić je czarną, cienką gumką. Wsunęłam na nogi brązowe botki z ćwiekami i wyszłam z mojego ekskluzywnego mieszkania. Jest niedziela, godzina dziesiąta, a ja idę w kierunku szpitala dla dzieci, zawsze tam chodziłam aby się rozchmurzyć – to pomaga.
     
      Dzieci działają kojąco na problemy i samotność, a ja uwielbiam być w ich towarzystwie. Weszłam do budynku z gitarą na plecach. Udałam się do Sali zabaw, o tej porze dzieciaki będą po śniadaniu... Tradycją jest  to, że zawsze w niedzielę gram tutaj dla nich. Uwielbiam to zajęcie i napewno łatwo z niego nie zrezygnuję, a oczywiste jest to, że dla mojej mamy to jest bezużyteczne i niepotrzebne, ale jestem innego zdania.
   
       Kiedy weszłam do Sali oczy dzieciaków skupiły się na mnie, a po chwili podbiegły do mnie tuląc się do nóg. To było naprawdę słodkie. Usiadłam po turecku na dywanie bawiąc się z nimi. Wiedziałam, że robię dobrze i to im pomaga, chciałabym być tu każdego dnia i pokazać im, że świat może być piękny, że może być kolorowo i, że naprawdę mogą wyzdrowieć, ale najpierw muszą uwierzyć. Miałam im tyle do powiedzenia, ale pewnie większość by mnie nie zrozumiała i nie wiedziała po co ja to mówię. Po kilku odegranych piosenkach wyszłam ze szpitala z uśmiechem na twarzy. Satysfakcja, że jestem komuś potrzebna podnosiła mnie na duchu. Weszłam do pobliskiej kawiarenki, na polu robiło się coraz chłodniej, a moja słaba odporność powoli wdawała się we znaki. Powiesiłam mój płacz na wieszaku i zajęłam miejce w rogu kawiarni. Obłużył mnie miły kelner, był w moim wieku. Pomijając kilka szczegółów mogę powiedzieć, że jest przystojny. Ujęłam w rękach  fioletową filiżankę, a po chwili delektowałam się smakiem gorącej kawy.
     
       Gdyby moje życie było w połowie tak proste jak wydaje się wszytkim, to naprawdę byłabym szczęśliwa, ale to tylko ja wiem co się ze mną dzieje kiedy zostaję sama w domu i spędzam czas w łazience uśmierzając mój ból. Inni mogą myśleć iż jestem nienormalna, rozpieszczona, ale tylko ja wiem co zachodzi u mnie w środku, w moim umyśle i tylko ja mogę to zmienić...Tylko ja mogę nad tym zapanować. Robię delikatne kreski na moim ciele, które pomagają zapomnieć, które dają chwilowe ukojenie. Nikt nigdy je nie widział, nikt o nich nigdy nie wiedział, kupuję drogie kremy, aby zmniejszyć ich widoczność. 
                    
                                                                      ***
               
       Wyszłam z kawiarni i rozejrzałam się wokół siebie- Wszyscy się śpieszą, nie patrzą na innych, dążą do swojego celu, zapominają co jest tak naprawdę ważne.- Wyjęłam z torebki paczkę papierosów, aby później móc zaciągnąć się dymem. Palenie mnie uspokaja, ale i uzależnia, uczucie beztroski i wolności, które towarzyszy wraz z opuszczaniem dymu z mojego ciała. Zapięłam mój płaszcz aż po samą szyję i udałam się w kierunku mojego domu. W ciągu kilku minut znalazłam się na klatce schodowej, moja mama była w domu, a więc weszłam bez pukania. Zdjęłam buty, a płaszcz umieściłam spowrotem w szafie.
     
     - Amanda, twój kolega przyszedł i czeka w pokoju.- Spojrzałam na nią z kpiną w oczach. Kto miałby do mnie przyjść. Nie biorąc poważnie jej słowa weszłam z obojętnością do mojego pokoju, a to co zobaczyłam, a raczej kogo sprawiło, że moje serce zabiło szybciej, a na moje twarzy pojawiły się rumieńce.
- Musimy porozmawiać, Amando...
                  
                                                                     *** 
Chciałam Wam bardzo podziękować za miłe komentarze pod ostatnim postem. Czekam na Waszą opinię i zapraszam do zakładki "informowani"
Autorka

14 komentarzy:

  1. jestem ciekawa kto tam jest..nie mogę doczekac się kolejnego rozdziału..kocham <333 obyś dodała jeszcze w tym roku <3 zapraszam do mnie http://onelesslonlygirl69.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz nie moge sie doczekac następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak mogłaś w takim momencie ?! *o* czekam z niecierpliwieniem na nn <3 @YoBelieberPL

    OdpowiedzUsuń
  4. omg omg! Ja chce następny! dgkfyufdgkdsh

    OdpowiedzUsuń
  5. To powiem działo się o tak może jednak trochę zbyt krótki rozdział ale podobał mi się i czekam na następny. @ilysm_jbiebs

    OdpowiedzUsuń
  6. Om matko co on jej powie?? Czuję że w następnym rozdziale będzie działo się bardzo dużo xD Z niecierpliwością czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  7. OMFG Jak ja kocham Cie <3
    Strasznie mi się to podoba, ciekawie, interesującą, a z tym, że Cleo z chodzi z Justin'em totalnie mnie zaskoczyłaś. Myśle, że to on właśnie do niej przyszedł. No nic czekam na następny rozdział skarbie ♥ ILY, Karla x

    OdpowiedzUsuń
  8. siwtny przeczytalam odrazu calosc nie moglam sie powstrzymac i domyslam sie kto przyszedl do Amandy to Justin zycze weny bo wiem jak jest przydatna bo sama isze ff ale jakos moje mi sie nie podoba twoje jest poprostu sweet najka najlepsze zadych ale prosze o follow na twitterze i porosze cie jeszcze czy jagbys mogla to czy mozesz mnie informowac o nowym rozdziale --- pozdrawiam @magdusia199808 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. kocham to! świetne. ciekawie piszesz c:

    OdpowiedzUsuń
  10. dodaj jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  11. Cleo zachowała się jak ostatnia suka. już jej nie lubię. ogółem, fajne opowiadanie. czekam na nn i weny życzę :) @coldbitches

    OdpowiedzUsuń